II spotkanie Kobiet w Akcji

DZIEŃ PIERWSZY – CZWARTEK

No i spotykamy się ponownie:) Z większością dziewczyn pierwszy raz. Oczekiwania są chyba spore. Ale przygotowań też było co nie miara. Lekki bezwład organizacyjny ale już ruszamy do Strzelnicy na rozpoczęcie naszych warsztatów. Druhny wita Pani Magdalena Sobczak w-ce Burmistrz naszego miasta oraz Pani Alicja Adamczyk Dyrektor Miejsko Gminnego Ośrodka Kultury. Kawa, ciastka trochę pogaduch i jedziemy do Miałów do hotelu. Kwaterujemy się w pokojach. Lekka przepychanka… Ale rozwiązanie się znalazło. Jestem zdenerwowany bo znowu wtopa na początku. Przedstawiamy się. Druh (wreszcie) Piotr wczuwa się bardzo i pokazuje mi miejsce w szyku. W drugiej rocie:) Po pysznej kolacji pierwsze zajęcia teoretyczne a później tzw integracja… Widać że Dziewczyny już są bardziej pewne siebie niż rok wcześniej. Coś chyba to spotkanie dało.

kwa2


DZIEŃ DRUGI – PIĄTEK

Obudziliśmy koguta… Fragoletem:) Piątek. Po śniadaniu jedziemy do remizy w Wieleniu. Chłopaki działają już od godziny 7 nad przygotowaniem zajęć. Wszystko gotowe. Cud jakiś… Piotr – poruszanie się w zadymieniu, użycie liny oraz linii wężowej jako drogi powrotu. Grzegorz – ewakuacja osób poszkodowanych. Dominik – koniec powietrza, uwolnienie z zaplątania. Druhny podzielone na trzy zespoły przechodzą poszczególne stanowiska. Omawiamy też kwestie wyposażenia osobistego, bez przyrządowego pomiaru temperatury itd. Gotowa jest niespodzianka – tor przeszkód w zadymieniu. Pierwsza rota już się przygotowuje. Zacięte jakieś. Odnajdują poszkodowanego. Umieją zastosować przygodny sprzęt (koc) decyzja przodownika każda trafna. Jestem bardzo zaskoczony, i tak jest do końca ćwiczeń. Jest straszny upał ale jakoś wszyscy dają radę. W tym roku nikt nie pomaga Dziewczynom. Dostają rozkaz, pobierają sprzęt, organizują się same. Piotr i Grzesiek robią niespodzianki. Działania raczej trafne po tych „zmianach”. Na zakończenie powiedziałem że chciałbym być Naczelnikiem takiej OSP. Ambicji i zapału do pracy żadnej Druhnie nie brakuje… Martyna i Marcin wszystko dokumentują.

kwa2 1kwa2 2

Wracamy do hotelu. Kolacja, prysznic i o godz 22.00… ruszamy do Puszczy. Trasa ma 5 km, po drodze zadania. Trzy zespoły, w każdym jedna latarka i mapa:). Pierwsze zadanie wymiana butli w aparacie i łączenie narzędzi hydraulicznych. Wszystko tylko w świetle tej jednej latarki. Na drugim stanowisku budowanie punktu czerpania wody. Trzecie zadanie to pomoc medyczna. Słyszę głosy że zbyt mało „jazdy”… A nam chodziło tylko o to żebyście nauczyły się pracy w zespole, zaopatrzyły prawidłowo poszkodowanego (jakość), i zobaczyły jak to jest bez „prądu”:) A ja chciałem Wam pokazać jak u nas pięknie, choć noc była…

kwa2 3


DZIEŃ TRZECI – SOBOTA

Trudno zmęczyć to towarzystwo widzę… Plac ćwiczeń już gotowy. Na dworze plus 38 stopni. Szybko budujemy improwizowany namiot. Woda, magnez, kawa, herbata. Wszystkiego pod dostatkiem, choć jak się okaże w ciągu dnia dwa razy musieliśmy robić dodatkowe zakupy. Dzisiaj pałeczkę przejmują od nas instruktorzy z Weber Rescue. Samochody na dachu, boku, kołach itd… Chłopaki pokazują różne „sztuczki”, obserwujemy z Grześkiem i uczymy się. Dużo spokoju w tym wszystkim. Wolniej, dokładniej, bezpieczniej. Dziewczyny w tym upale dają radę. Do godziny 14 wypiłem sześć litrów wody. Po obiedzie upał daje się we znaki… zwłaszcza kilku osobom. Pompujemy Piotrowi do pełna wody do „gaci”:) nam też się dostało, ale słońce wysusza wszystko na popiół:). Atmosfera doskonała, Instruktorzy potrafią zainteresować Dziewczyny, wykrzesać z nich reszki sił, uruchomić ostatnią szarą komórkę. Podsumowanie: Spotkało się kilkudziesięciu szaleńców- zapaleńców żeby zrobić „coś”. Co do tego wszyscy się zgodziliśmy:) A od siebie. Myślałem że jestem wymierającym gatunkiem, ale jednak nie. I to mnie cieszy:). Wieczorem grill, burza, gitara, wirtuozi i cała reszta. Żegnamy Olę. Ciężko się żegnać z wariatami co? Było fajnie? Było:)

kwa2 4


DZIEŃ CZWARTY – NIEDZIELA

Pogoda znowu na opak. Ale co tam. Jedziemy nad jezioro. Dzisiaj planowany odpoczynek. Kąpiel w jeziorze, kąpiel w deszczu, wiatr we włosach na łodzi. Twarde towarzystwo. Ale po kilku godzinach wycofujemy się do hotelu. „Dama w opresji” Martyna rozwija skrzydła i do obiadu Druhny grają w „coś tam”. Po obiedzie niestety czas się żegnać… I tu kończy mi się natchnienie, bo cokolwiek bym nie napisał to i tak nie odda tego co każda/y z nas przeżył w te dni. Może zatęsknicie. A może nie. Ale w Wieleniu zawsze są dla Was drzwi otwarte. Jesteśmy winni podziękowania: Burmistrzowi Wielenia Panu Zbigniewowi Stochajowi, Pani Magdalenie Sobczak, Alicji Adamczyk, Nadleśnictwu Potrzebowice, KP PSP w Czarnkowie, JRG 7 Poznań- Rataje, Instruktorom Weber Rescue, Ziemowitowi Breslerowi, Sebastianowi Banachowiczowi, Bartoszowi Ostrowskiemu, Prezesowi oraz Dyrekcji PK „Noteć”, Martynie Drab, Państwu Wachowiakom, wszystkim z OSP Wieleń. SZANOWNI PAŃSTWO BEZ WASZEJ POMOCY I ŻYCZLIWOŚCI NIE BYŁO BY TO WSZYSTKO MOŻLIWE. DZIĘKUJEMY:) Do zobaczenia za rok:) Dominik.

kwa2 end