III spotkanie Kobiet w Akcji

CZWARTEK

Kto już tu był ma uśmiech od ucha do ucha:) witamy się jak by nie było rozstania. Atak śmiechu:) Druhny wita Burmistrz, następnie kilka spraw organizacyjnych i jedziemy do Dzierżozna. Zakwaterowanie i kolacja. Przedstawiamy się. Połowa dziewczyn jest pierwszy raz, to też nas cieszy. Piotr przygotował szkolenie teoretyczne na dzień następny. Ciąg wsteczny płomieni, samo ratowanie, mayday. Ja przypominam o bhp, wyposażeniu osobistym, sposobach przejścia przez miejsca trudno dostępne. Pokój z balkonem to był „zły” wybór.. Ale jest wesoło i tak będzie już do końca…


PIĄTEK

„Odwaga to umiejętność pokonania strachu”

Tor przeszkód… Mój demoniczny plan się sprawdza. Temperatura, dym taki że nie widać czubka nosa, przeszkody nastawione na to aby wywołać klaustrofobię, zmęczenie, wściekłość, strach. Tym razem trzeba umieć wykorzystać wszystkie wiadomości z poprzednich warsztatów… Nie masz noża? Nie wiesz jak radzić sobie bez powietrza? Nie wiesz jak przejść w tunelu? Masz problem. Ale jestem zbudowany postawą większości. Naprawdę. Sam bym się ubrał i z Wami ćwiczył… Kto miał klaustrofobię, kto spanikował, kto wysiadł fizycznie, nie musi czuć się gorszy. Poznał siebie. Tu, w bezpiecznym miejscu. I teraz może sobie przemyśleć wszystko i popracować nad sobą. Grzesiek pokazuje jak ewakuować ze studni, czy innego podziemia. Używa tylko podręcznego sprzętu. Mamy nadzieję że zostanie Wam to w głowach, o wypadek nie jest trudno w tego typu zdarzeniach. Efektami zostaniemy zaskoczeni już za kilka godzin. Piotr uczy samo ratowania na zawodnionej linii wężowej, i „suchym” wężu. Słychać salwy śmiechu ze wspinalni. Tu jest najweselej:), co nie znaczy że łatwo. Trzeba mieć zaufanie do sprzętu Druhny, przełamać swój strach, przełamać siebie. Instruktor jest bardzo wczuty w rolę i słyszę tylko „wynocha”, ale… nerwówka tu największa dla prowadzącego.

Wciąż piątek. Godzina 23.00.

Maszerujemy do lasu, ekipa ze sprzętem gubi drogę do miejsca ćwiczeń… Co za lipa. Pięćset metrów w lesie bez przewodnika i dramat:) Ale… dali radę. Założenie ćwiczeń: Odszukać dwie osoby które spadły z dwudziesto metrowej skarpy. Zaopatrzyć i przetransportować na górę. Druhny dzielą się na trzy zespoły i wchodzą do akcji co pięć minut. Gdy dotarłem na miejsce z trzecim zespołem – zaniemówiłem… Węzły, liny, organizacja. Co ja tutaj robię… Piszę sobie wszystko, Piotr z Marcinem na dole dochodzą do tych samych wniosków co ja u góry. Analizę Druhny robią same. Całość była dobrze, realizacja poszczególnych aspektów różnie. Wracam do hotelu z Piotrem godzinę później… Tak gorąco jeszcze nie było w dyskusji. Ale do trzeciej nad ranem schładzamy emocje w pokojowej atmosferze. Na korytarzu.


SOBOTA – DZIEŃ TECHNICZNY

Zaczyna druh Marek. Omawia organizację miejsca zdarzenia podczas wypadku drogowego, dokumentację potrzebną strażakowi na miejscu zdarzenia, instruuje jak rozmawiać z mediami. W tym czasie zostają przygotowane stanowiska do ćwiczeń. Dwa Marciny (jeden duży, drugi szczupły) utrwalają Wam w głowach zagadnienia ze sprzętem pneumatycznym oraz kifory- linowy i łańcuchowy. Piotr wznieca pożary w domkach ogniowych… Można zobaczyć „ognisty podmuch” w skali mikro. Widać wszystkie symptomy zbliżającego się wybuchu… Nie dacie się już zaskoczyć. Grzesiek udoskonala balet z D10W, plus linia wężowa na drabinie. I tu znowu trzeba się przełamać. „Jaskółka” pomaga. Zatrzaśnik i podpinka linowa, przydatne „drobiazgi”? Ja z druhem Markiem na patelni… Choć w ubiegłym roku było bardziej gorąco. Ćwiczenie – wypadek drogowy. Druhny musza same zaplanować i przeprowadzić akcję. Widać że wiadomości które przekazali instruktorzy z Weber Rescue zostały w głowach i procentują. Pojawił się też „brat” i kolega naszego fantoma:) z reakcją różnie. To warsztaty więc czasami robię stop klatkę… Można się zresetować i pomyśleć. Jedna z ekip położyła mnie na łopatki, ich sposób 5 min, mój 20… bez komentarza, ale uśmiech miałem dookoła głowy. Ognisko… Jak by to ująć – Trzy kropki?


NIEDZIELA

„Kiedy wstaje późno w porannym świetle,

a dzień dopiero się zaczął

Ona otworzyła swoje oczy i pomyślała:

O, co za poranek

To nie jest dzień do pracy

To jest dzień do łapania opalenizny.

Po prostu leżenie na plaży i zabawa.”

I tak było:) Gdy przyszło się rozstać zapomniałem co mam powiedzieć, więc teraz napiszę. „Kobiety w Akcji” to czas i miejsce gdzie można uwolnić głowę od trosk i zmartwień, to czas za którym się tęskni, bo dziwnym zrządzeniem losu spotkało się tu wielu takich którym „nie straszne wichry i burze”. Mogłyście po raz kolejny poznać Wasze granice, zdobyć nowe doświadczenia. Widać że wiele z Was wykorzystuje to co tu się dzieje i to nas wszystkich bardzo cieszy. Dziękuję Wszystkim którzy spojrzeli życzliwie na nasze warsztaty: Burmistrzowi Wielenia panu Zbigniewowi Stochajowi, Alicji Adamczyk dyrektor M-GOK, KP PSP w Czarnkowie, JRG 7 z Poznania, pani Bernadecie Palacz, panu Adamowi Pazurkowi, Iwonie za pyszne jedzenie, braciom Zawal za gościnę, Ziemowitowi, Bartoszowi Ostrowskiemu, Firmie Auto Kasacja z Przybychowa, Pani Reginie Dolnej Dyrektor Szkoły Podstawowej, DZIĘKUJĘ WAM CHŁOPAKI!!! miałem wrażenie że KwA weszły Wam w krew. Do zobaczenia. Kiedy? Jak najszybciej…

Dominik

Opracowanie: Dembski Dominik Mat. Zdjęciowy: OSP Wieleń